Archive for the ‘portret’ Category

było to tak…

Karolina i Adam spotkali się z nami na swojej sesji poślubnej. Ponieważ przyjechali aż z Dusseldofru przebywała z nimi córka Oliwia. Oliwia śliczna jest i bardzo wdzięcznie pozowała – oto efekt, sesja w sesji czyli Oliwka w obiektywie Lovelywedding




















Niesamowity splot skojarzeń i półsłówek.. wybraliśmy się z dziewczynami na krótką spacerową przejażdżkę „po wsi”  w składzie Elwi, Kawa  i Panna Yamaha :))) Motóry były wymyte i  aż się rwały do jazdy. Ich nienaganny stan wizualny, aż kusił do sportretowania w tak pięknych okolicznościach przyrody. Oto efekt popołudniowej zabawy z motocyklami i Nikonem u boku, przy okazji mała anegdota: podczas obróbki zdjęcie Elwi przy Kawie skojarzyło mi się z reklamą kawy Lavazza (nie pytajcie co paliłem…) Tak oto powstał mix wieloznaczności: – zdjęcie Kawasaki potocznie nazywanej Kawą, w tle zboża (kawa zbożowa) no i kluczowa Lavazza – też kawa… sija !

w sesji uczestniczyli:

Kawasaki ER5

Yamaha FZ6

Elwi Radunc – w roli modelki :)

Wszystkie fotki wykonane arcy rozrywkowym Nikonem D90 ze słoikiem Sigma 105 Macro

4M+miś to kodowa nazwa naszej fotograficznej rodzinki, z którą spotkaliśmy się w poniedziałkowy ranek  niedaleko Kazimierza Biskupiego. Państwo „M” wykonali w ciągu 90 minut świetną pracę, a przy tym chyba dobrze się bawili. Wielkie dzięki dla Elwi za fantastyczne oko. Zatem zapraszam do oglądania 4xM+Miś a w tle zabytkowy Citroën DS

absolutely best part of me… Maja (AD 2008) – photo from my drawer :)

W ostatni weekend wakacji wybraliśmy się spontanicznie na rejs promem z Gdyni do Szwecji i z powrotem. Cena raczej śmieszna jak na 3 osobową rodzinkę, do dyspozycji kajuta i szwedzki stół. Dla niezorientowanych powiem, że to co miałem okazję zobaczyć na promie Stena Line podczas 3 posiłków które wykupiłem to była Szwedzka wyżerka albo Szwedzki Tucz Gęsi …. masakrycznie dużo wyśmienitego jedzenia. Na dinner m in.pieczeń z dzika z kasztanami, jakieś grzybki, kurki, cuda wianki… masę ciast, ciastek, lasagne, piwo i wino bez ograniczeń.  Wysiedliśmy tak przejedzeni że mogliśmy się toczyć po trapie. Oto małe „conieco”  czyli fotograficzny zapis naszego wypadu. Wyhuśtało nas za wszystkie czasy (początek sztormów na Bałtyku…), najbardziej obawialiśmy się o Maję, a ona jedna nie zauważyła że coś się dzieje z pogodą. My natomiast zmuleni i nafaszerowani aviomarinem ledwie dotrzymaliśmy do końca, ale warto było :)

Jako dzieciak a później nastolatek miałem okazję płynąć do Danii promami Polferies – masakra !!! Jeśli macie wybór – jest tylko jeden (StenaLine) i zapewniam , nie dostałem kasy za to co teraz piszę….