Archive for the ‘motocykle’ Category

Niesamowity splot skojarzeń i półsłówek.. wybraliśmy się z dziewczynami na krótką spacerową przejażdżkę „po wsi”  w składzie Elwi, Kawa  i Panna Yamaha :))) Motóry były wymyte i  aż się rwały do jazdy. Ich nienaganny stan wizualny, aż kusił do sportretowania w tak pięknych okolicznościach przyrody. Oto efekt popołudniowej zabawy z motocyklami i Nikonem u boku, przy okazji mała anegdota: podczas obróbki zdjęcie Elwi przy Kawie skojarzyło mi się z reklamą kawy Lavazza (nie pytajcie co paliłem…) Tak oto powstał mix wieloznaczności: – zdjęcie Kawasaki potocznie nazywanej Kawą, w tle zboża (kawa zbożowa) no i kluczowa Lavazza – też kawa… sija !

w sesji uczestniczyli:

Kawasaki ER5

Yamaha FZ6

Elwi Radunc – w roli modelki :)

Wszystkie fotki wykonane arcy rozrywkowym Nikonem D90 ze słoikiem Sigma 105 Macro

W niedzielę przy wsparciu pięknej pogody udaliśmy się z samego rana całą rodziną do Kazimierza Biskupiego na rozpoczęcie sezonu motocyklowego organizowanego przez Quinque Fratrum towarzystwo motocyklowe. Zlot rozpoczynał się zbiórką na rynku w Kazimierzu Biskupim a następnie paradnie wszyscy udali się do położonego nieopodal Bieniszewa. Tam w murach Klasztoru Ojców Kamedułów [Erem Pięciu Braci Męczenników] odbyła się msza powiązana z poświęceniem motocykli. Po uroczystości znów w radosnej atmosferze i ryku motocykli przy aplauzie widowni wróciliśmy pod scenę zainstalowaną na Kazimierskim rynku. Rynek tego małego miasteczka na wiele godzin zamienił się w zamkniętą enklawę motocyklistów, wypełnioną po brzegi jednośladami, zapachem nadpalonych opon i polowej grochówki serwowanej przez Strażaków. Imprezę zaszczycił mistrz Polski i Europy w kategorii streetbike freestyle Rafał Pasierbek - genialny !!! Oto mini relacja z tej imprezy wykonana przekornie „idiotenkamerą” Mai bo w przeciwieństwie do mojego D700 jej aparat mieści się w kieszeni kurtki razem z dokumentami…

ostatnie poprawki przed startem do Bieniszewa

przepiękna Yamaha BT1100 Bulldog, połączenie zwinności streetfightera i musclebika z widlastym silnikiem V-twin pochodzącym z modelu XVS 1100

to już teren klasztoru, za murami obowiązują surowe reguły życia , co ciekawe bramę klasztoru mogą przekraczać tylko mężczyźni za wyjątkiem niedzielnej mszy o 10:30

uroczyste poświęcenie motocykli

na dobry początek dnia gorąca grochówa – pycha !

pierwsze oznaki zmęczenia….

ku uciesze zgromadzonych odbyło się kilka konkursów m in na najwolniejszy przejad od punktu A do B bez podparcia nogami (wygrał zlotowy As, na swojej WSK, ponoć zgarnia wszystkie nagrody w tej konkurencji)

konkurs na chwytanie kiełbasy „w locie” z tylnego siedzenia motocykla” – sporo śmiechu i zabawne komentarze prowadzącego…

Gość złoty – Rafał Pasierbek – zaserwował nam trzykrotnie pokaz freestylu na swojej zmodyfikowanej maszynie Honda CBR 600 F3

jeśli tylko ktoś chce może uprawiać freestyle na wszystkim, nawet na „pierdopędzie” dla małolatów :)

nasz Fazer :)

i tak aż do wieczora… kiedy wszyscy uczestnicy zlotu udali się do Lichenia a następnie na zamkniętą część imprezy.

Wkrótce relacja video ze zlotu

Oto obiecane fotki mojej pupilki. Panna Yamaha FZ6 we własnej osobie :)












W zeszłą środę w naszej rodzinie pojawił się nowy motocykl, prawdziwe dzieło sztuki inżynieryjnej skośnookich geniuszy z Japonii – Yamaha FZ6 Fazer.  Dla mnie osobiście ta Yamaha to początek przygody z motocyklem przez duże „M”.  Serce wyrywało mi się do szosowych motocykli od zawsze jednak małe umiejętności w połączeniu z narowistym temperamentem mogły stanowić mieszankę wybuchową.  Może więc dobrze, że pierwsze kilometry zaliczałem na motku z silnikiem V2 (honda shadow vt600) o mocy grubo poniżej 50KM. Dziś kiedy dosiadam FZ6 wiem jedno – ten motocykl Jeździ ! Prowadzi się jak rower o napędzie atomowym, skręca, zawraca i hamuje, nie drży, nie wydaje z siebie prykających odgłosów i nie udaje kogoś kim nie jest. Kiedy potrzeba potrafi stanąć w miejscu przyprawiając o zawał :) Kiedy w ruchu miejskim przestrzegasz przepisowych 50km/h wydaje z siebie dźwięk przypominający odkurzacz i nie zwraca na siebie uwagi przechodniów,  kiedy zaś daleko za miastem odkręcasz manetkę i przekraczasz magiczne 6 tys obr/min budzi się potwór…. siedzenie niebezpiecznie ucieka spod tyłka a ręce z każdą sekundą stają się dłuższe – Fun Fun Fun !!! Dodam tylko, że wg opinii fachowców jest to sprzęt niemal bez wad i w swojej klasie po prostu wy-mia-ta. Ciąg dalszy nastąpi… dziś tylko jedno foto na apetyt.

W powietrzu zapachniało wiosną i spalinami z wydechów naszego Kawasaki Vulcan. Ponieważ moja mała rodzinka deklaruje twardo chęć ujeżdżania motocyklem nie było wyjścia i zabrałem team lovelywedding do Poznania na zakupy.  Oto podsumowanie zakupów: Maja ma przepiękny kask Caberg dedykowany dla dzieciaków w różowo czerwone koniczynki i kurtkę Modeka – też lans na maksa a Elwi dla odmiany przywiozła kurtkę Modeka i spodnie Ixon.  Z karty kredytowej wsiąkło trochę keszu ale mówi się trudno, to konsekwencja uprawiania hobby (narty lub snowboard nie są wcale tańsze, tak się pocieszam) a  radość po powrocie była wielka i pląsy do rana ! Wszystkie zabawki kupiliśmy w salonie Rapid Motocykle. Dziś w południe zrobiliśmy mały rekonesans z Mają przerwany marcowym deszczem, w koncu nie bez powodu mówi się w marcu jak w garncu…

fotki zdjełała Elwi Radunc, za co wielkie dzięki od całej drużyny zębatego pierścienia :)