Za zrobienie tej sesji zabraliśmy się pod koniec listopada 2009r kiedy Agnieszka była już z Martyną na „ostatnich nogach”. Jeszcze kilka tygodni zwłoki i mielibyśmy nie zdjęcia ciążowe ale noworodka :) Ponieważ zdjęcia robiliśmy wspólnie z Elwi możecie ocenić jak kobiecym okiem wygląda to samo zdarzenie, zapraszam na jej bloga w kocu co 4 oczu to nie dwoje…
przy okazji takich sesji przyłapuję się na tym, że mam wyraźne inklinacje w kierunku rozbieranych zdjęć przy każdej okazji, kobieta ciężarna wciąż może być piękna, prawda?
i na koniec odrobina lansu (Agnieszka i Martkna i autor zdjęć)











































